BIAŁORUŚ A.D. MMXVII

DZIĘKUJEMY I NIE ZAPRASZAMY PONOWNIE – Następnym razem będzie deportacja – białoruski pogranicznik trzymał mój paszport w taki sposób, jakby nie miał zamiaru mi go oddać. Swoje krótkie orzeczenie wypowiedział stanowczo, świdrując mnie błękitnymi oczami. To był wzrok starej, dobrej szkoły KGB. Sznyt który nieopostrzeżnie przechodzi od żartu ku, mrożącej krew w żyłach, groźbie.  Deportacja […]

Do przyjaciół Moskali

- Wowa, popatrz tylko gdzie myśmy zaparkowali! – przeciągnąłem się zbolały, po całodniowej  wyprawie z Mińska, wskazując na szyld przyszpilony tłustymi bełtami to soc-muru. Dopiero co wygramoliłem się z samochodu i pierwsze co zobaczyłem, w dawnej stolicy sowieckiej partyzantki, to nazwę ulicy -  Armii Czerwonej! Przez białoruski Homel dojechaliśmy do rosyjskiego Briańska. Ponieważ oba kraje […]

Przypadek medyczny

Tych pacjentów już nie obsługujemy   Arkady Ifimowicz człapał przede mną, lekko kulejąc na prawą nogę. Wymyślił sobie, że jak  z ósmego piętra zejdziemy po szpitalnych schodach na parter, to zawsze zleci nieco czasu. Ja dla odmiany kulałem na lewą. Dziesięć minut wcześniej zaprowadził mnie do gabinetu radiologicznego, po czym wyjechaliśmy osiem pięter wyżej, by […]

Recepta na czarne dni

  Tak już mi się jakoś układa, że w Petersburgu przeważnie bywam dwa razy w roku. Zawsze jest to okres przesilenia letniego i zimowego. Latem noc trwa zaledwie trzy godziny, a mimo to zawsze brakuje czasu, by zobaczyć wszystko co zawczasu pieczołowicie zaplanowałem. Jest słonecznie, ciepło i radośnie. Chce się żyć i pląsać, a nie […]