Pułapki nuworysza

W zeszłym roku odbyłem 91 podróży lotniczych. Sporo. Latałem średnio co cztery dni, bez względu na święta, urlopy i dni zwyczajowo wolne od pracy. Pod koniec roku, dwie spośród linii lotniczych, którymi najczęściej latam, uhonorowały mnie specjalnymi przywilejami. Stałem się tak zwanym Frequent

Flyerem. Pierwsze czego doświadczyłem, to kilkukrotny, bezpłatny „up grade” miejsca, do klasy biznes, ze względu na brak miejsca w ekonomicznej. Różnica jest spora, bo i miejsca jest więcej i jakoś tak kulturalniej jest i białe obrusy są i normalne sztućce i paleta alkoholi. Z wszystkich tych dobrodziejstw, a zwłaszcza z ostatniego, korzystałem z właściwą sobie, bezdyskusyjną konsekwencją.

Nie zawsze jednak samolot bywa po brzegi wypełniony, wracającymi do macierzy, Wietnamczykami. Wówczas luksusu można zaznać w przerwach, w trakcie lotów transferowych, tudzież w oczekiwaniu na zwykły rejs. W tym celu, pod warunkiem że mamy owe przywileje, należy udać się do tzw. VIP Lounge. By nie wyjść na barana, bo nie wszystkie są dostępne na tych zasadach, warto wcześniej sprawdzić, gdzie możemy się udać. Jak już to wszystko ustalimy, to mamy dostęp do klasy biznes, już na lotnisku, mimo iż dalej lecieć będziemy ekonomiczną, a zatem do wysublimowanej kuchni i alkoholu. Ha, możemy sobie tylko wyobrazić na jakie katusze skazana jest w tym czasie, pozbawiona tego wszystkiego, czarterowa i ekonomiczna czeladź. Jest jednak jeden warunek. Należy wcześniej, w ciągu roku kalendarzowego, odbyć (w zależności od przewoźnika) od 30 do 50 rejsów. Jak wspomniałem na początku, miałem ich w zeszłym roku prawie setkę.

Przyznam, że Okęcie prezentuje porządny poziom, a w Lounge o nazwie Finezja można w ciszy i spokoju, spędzić pół dnia. To fakt, że nie ma tyle frykasów co we Frankfurcie, ale za to jest znacznie ciszej.

A teraz to rzeczy. Kolejnym moim transferowym hubem jest moskiewskie Szeremietiewo. Właśnie czekam na lot do Astany z terminala F. Po drodze minąłem kilka dobrze wyglądających Lounge Room’ów, ale zdecydowałem, że ostatecznie zasiądę w docelowym F, by na wypadek upicia, doczołgać się chociaż do bramki. Do tego, jak sprawdziłem, miało tam być pomieszczenie dla palących.

Pomieszczenia nie było, to ustaliłem od razu. Przy wejściu poproszono mnie o bilet. Wersja elektroniczna w komórce, służy tylko do tego by ją wydrukować i okazać papier, na którym postawią ze trzy pieczątki. Nie mam pojęcia po co im aplikacja.  By było zabawniej, poproszono mnie dodatkowo o bilet z Warszawy, że niby pasażer transferowy, to może zabarłożyć bez limitu, a ja mam przed sobą osiem godzin czekania, no teraz to już sześć. Trochę się podroczyłem i ostatecznie wydobyłem dwa, zawczasu wydrukowane w domu, bilety, co polecam każdemu podróżującemu samolotami przez Rosję. Tutaj wszystko jest na opak. Dostajesz wersję elektroniczną w aplikacji na smartfona, a i tak musisz sobie to wydrukować. Jak byk jest napisane, że można palić – jednak nie można. Miało nie być wódy, a jednak jest! I to jest akurat mój ratunek.

Po wejściu poczułem się jak w Warszawskiej Victorii z połowy lat 80. Klimat ciężki, duszny, osadzony w mahoniowej boazerii z marmurowymi stołami i pasiastą tapetą. Zamiast kawioru, którego jako żywo się spodziewałem, znalazłem salami ze świni i chleb, jakim  moja sąsiadka dokarmia kury. Wszystko biedne, czerstwe i nie przystające do metropolitalnego blichtru, jakim Moskwa emanuje. Wisienką na torcie był otwieracz do piwa przywiązany sznurkiem do drzwi lodówki.

To jeden z 13 tego typu przybytków na tym lotnisku. Może miałem pecha, a może po drodze do Azji Środkowej taki wystrój i serwis ma jakiś głębszy sens? Może to jakieś purgatorium przemyślne i podróżny oswajany jest z warunkami dalszych peregrynacji? Już wkrótce się to okaże, a tymczasem pójdę po coś na wzmocnienie. Jak już kiedyś wspomniałem, w połowie butelki zawsze znajduję (tam w środku) kogoś ciekawego, wartego dalszego monologowania. Wam już odpuszczam.

 

Marmur, skóra, tapeta, boazeria. Pusty kieliszek oznacza, że zaraz go napełnię

 

Moskwa Szeremietiewo, terminal F, Lounge Classic typu VIP – bufet

 

Tak wygląda Finezja na Okęciu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *